Nie wiem, nie wiem, ja nic nie wiem! A mniej wiesz – dłużej żyjesz
Jakbym nie znała swojej koleżanki, współautorki i partnerki to realnie zwątpiłabym w jej normalność. Lecz jak to dzisiaj stwierdziłam – żeby móc z nią wytrzymać trzeba mieć dwa style bycia. Hmm.. kwalifikuję się
Szły szarą ulicą, ukryte nieszczelnie pod parasolem. Mijały kolejne witryny sklepowe wpatrując się w nie z wielką uwagą. Jedna w lewą, druga w prawą stronę. Nie, nie szukały żadnego zajebistego płaszcza czy sukienki na studniówkę. To nie było dla nich najważniejsze. Kto zawraca sobie głowę paroma szmatkami, kiedy każdy zrobiony krok przybliża do celu? Btw. cel był jeden, ale nie jestem w stanie zdradzić go – tajemnica służbowa. Wracając do szyb – szukały w nich odbicia potencjalnych wrogów. Nigdy nie wiadomo, czy starsza pani idąca z siatkami z Biedronki nie wyciągnie nagle z jednej z nich potężnego kałacha ;>
- Teraz uważaj, robimy zwód. Ja powoli odwracam się do tyłu, ty bierz mnie pod rękę i prowadź. Zachowuj się w miarę normalnie, ale nie spuszczaj oczu z kobiety w szarym. – jedna poinstruowała drugą. Za nimi powoli kroczył on. W szarym prochowcu i tupeciku na głowie nie był w stanie oszukać swoim wyglądem ich. Wiedziały, że tak właśnie ubierają się najbardziej zacięci w bojach ‘masażyści’. Trzeba było zrobić ostry zwrot. Jedna zaciągnęła na twarz swoją czapkę, jak zawsze kiedy przystępuje do roboty. Spojrzała w niebo – nadlatywali.
- Ej, to może jednak zamówimy tą pizzę z Da Grasso i nie będziemy tam szły? Akurat zanim ją przywiozą to wrócimy do domu. Ajj.. to o to im chodziło…
Jakby babka z britshita zadawała niewygodne pytania, to pamiętaj, że mnie nie znasz. Ona może być z nimi w zmowie. Bez odbioru.
?
Nie, nie – wcale nie zaczęłam pisać beznadziejnych opowiadań z serii ‘prawie kryminalnych’. Po prostu opisałam wczorajsze 2 godziny
Olu – Howgh!
Ludzie to podstawa. Tym zdaniem odkryłam dlaczego świat jest taki, jaki jest – ryba zawsze psuje się od głowy
Nie umiem mówić o muzyce z muzykami. Co ja, taka mała szara istotka mogę powiedzieć o tym co słyszę? Będę udawać, że mam pojęcie o aranżu? Ehh ja to sobie mogę.. posłuchać i ewentualnie popodziwiać
Wczoraj zaczęłam obserwować z zainteresowaniem niebo, o każdej porze dnia. Nie tylko gwiazdy są ciekawe, zwłaszcza, że przy takiej pogodzie ich nie widać
Dzisiaj kolega na angielskim strasznie zdziwił się (i uśmiał
) jak po godzinnym gapieniu się w okno podzieliłam się z nim zauważeniem, że chmury strasznie szybką popieprzają po niebie
A dymy z kominów? łuhuhu, te to już całkiem poddają się woli wiatru! Chciałabym znaleźć się tam, na górze, i móc spadać w dół, dając się ponieść.. Ale jednocześnie chcę żyć, więc moje zachcianki są średnio wykonalne
Spojrzeliśmy dzisiaj na pseudo-historię Polski w pigułce. Kiedy usłyszałam, że apel z okazji 11stego listopada ma być ‘śmieszny’, byłam przekonana, że będzie obraźliwą szmirą. Ale nie był. Fakt, żeby Sarmatę przedstawić jako kibica Legii, trzeba mieć sporo wyobraźni.. Tak czy owak – było, minęło i lepiej, żeby nikt nie próbował iść w ślady P. Jarosiewicza, bo co za dużo, to nie zdrowo.
Btw. ostatnio słucham radia. Jeśli jeszcze raz usłyszę tekst ‘4 lata zapomnieć chcę nie da się przyjaciółką nazwać mnie’ , to obiecuję – oberwę głośniki spod sufitu i zapewnię im momentalne spotkanie z podłogą. Jak można robić takie piosenki?! Ludzie..
Widziałam dzisiaj na mieście kobietę, która z każdym krokiem miała coraz serdeczniejszy uśmiech na twarzy! Ej, może zareagowałam trochę agresywnie (‘A ta to niby co?! Wieczny banan?!’), ale byłam z niej dumna. Bo to nie taki banan, że człowiek że banan, tylko uśmiech. Fakt, ja sama potrafię śmiać się do siebie, ale ona patrzyła na MNIE i MNIE poczęstowała swoją radością! Niebywałe
Co? Krzyżmo!
Przyjaciół jednak się nie traci
Był kiedyś blisko, potem sobie poszedł, a teraz jakby nigdy nic znów jest! Chociaż ‘gorzała mu mózg przeżarła’
Przyjaźń.. Kiedy do przyjaźni dochodzi seks, to nadal jest ona przyjaźnią? Czy to tylko przyjacielski seks?
płaszczyzna cielesna + płaszczyzna duchowa => obydwie funkcjonujące jako tako <=> miłość
Nie przesadzajmy. Nie ma rzeczy tak prostych, a ta jest już zajebiście skomplikowana. W sam raz na długie, jesienne wieczory (jak ktoś nie ma nutelli
). Ale nie liczcie, że będę myśleć o tej sprawie
Ostatnio soup operas zrobiły mi sieczkę z szarych komórek (które wg mojej mamy są już niebieskie) i sama się sobie dziwię, że napisałam tak ogromnego posta
Będę musiała przynieść zgodę od mamy, że mogę iść na własną studniówkę
Zdałam egzamin przedmałżeński na 4+
Mogę brać ślub i zabierać się za tą dwójkę dzieci i domek w górach
O, zapomniałabym – dorobiłam się Anioła Stróża
Powiedziałam, że aby mnie doprowadzić do pionu trzeba używać argumentu siły (tak, siłą argumentu można mnie tylko przekonać – do pionu doprowadzę się już sama
) i walnąć mnie porządnie przez łeb, więc zamówił już baseballa
I tym pozytywnym akcentem się z Wami żegnam
Waszym zdaniem