poszło z dymem! przyszło z wiatrem..

29 12 2008

Nazbierał się Małgosi ogrom przemyśleń, z których większość nie ma zbyt dużego sensu, ale.. jak dobrze pójdzie, to może.. Dupa. I tak nikt z tego nie skorzysta – ale o tym więcej w kolejnych akapitach.

Aspołeczny socjopata. Nie istnieje? Istnieje. Kłania się Wam, drodzy czytelnicy, właśnie z tego miejsca ;) Umiem tylko popadać ze skrajności w skrajność. Rozgaduję się do ludzi – sparzę się, coś mi strzeli do łba – już siedzę sama słuchając Johna Legenda na zmianę z Milesem Davisem.

agata (28-12-2008 18:58)
duzo zlych opini na Twoja temat slysze
agata (28-12-2008 18:58)
i ich nie rozumiem
małgonia (28-12-2008 18:58)
cco?;d
małgonia (28-12-2008 18:58)
ale jak to?;d
małgonia (28-12-2008 18:58)
co takiego na moj temat slyszysz, dawaj;d
agata (28-12-2008 18:58)
no tak
agata (28-12-2008 18:58)
dumna jak paw
agata (28-12-2008 18:58)
za pewna
agata (28-12-2008 18:59)
w gore patrzy
agata (28-12-2008 18:59)
kurde o co im chodzi
agata (28-12-2008 18:59)
hehe
małgonia (28-12-2008 18:59)
ale nic gorszego?;d
agata (28-12-2008 18:59)
glownie to o Twoim górowaniu
małgonia (28-12-2008 18:59)
eetam, myslalam ze jakies ciekawsze cos;d
agata (28-12-2008 19:00)
hehe
agata (28-12-2008 19:00)
i tak zawsze sobie mysle co Ty im zrobilas;d

Czasami mam dziwne wrażenie, że większość ludzi potrzebna jest tylko do tego, żeby zapchać miejsce na tym świecie, zapisać się jako 1/38milionowa część  danego kraju i zniknąć w ramach starzejącego się społeczeństwa. Za to reszta ma na głowie ambicje i funkcje całości. Jak już spotka się dwójka takowych i chce rozwinąć tą znajomość – to graniczy to z cudem. Ale fuck, jednak przydaje się ktoś podobny charakterologicznie. Wierzę w Boskie plany, w przeznaczenie, w los.

I can fly
But I want his wings
I can shine even in the darkness
But I crave the light that he brings
Revel in the songs that he sings
My angel Gabriel

I can love
But I need his heart
I am strong even on my own
But from him I never want to part
He’s been there since the very start
My angel Gabriel
My angel Gabriel

Taaa.. endziel zlazł z obłoczków, utaplał się w błocie na moim bagnie ogrodzonym ostrokołem i wypierdzielił do siebie :P

Oglądając ‘The bold & the beautiful’ (polski tytuł nie przejdzie mi przez usta:P) zapalił się w mojej głowie wieeeeelki headline. Żadna sytuacja się nie powtarza, nie ma takich samych ludzi, nigdy nie wejdzie się do tej samej wody – więc jakim cudem ktoś może mi powiedzieć, że przeżył więcej, że ma większe doświadczenie i dlatego ma prawo mówić mi co mam robić?! Masz doświadczenie? Gratuluję. Ale nie wpierniczaj się do mojego życia, tak?  no :P

Teraz temat wyciągnięty z kaczej dupy (yy.. wybacz, Paweł :D )

małgonia (2-02-2008 17:24)
powiedz mi cos
małgonia (2-02-2008 17:24)
skoro i tak chodzi Wam tylko o jedno, i niczego nie potaficie uszanowac, to czemu nie zgadzacie sie na propozycje ‘wolnego zwiazku’?
borzym (2-02-2008 17:25)
eee?
małgonia (2-02-2008 17:25)
po co bawic sie w jakies uczucia, skoro mozna z gory umawiac sie tylko na sex?
małgonia (2-02-2008 17:25)
nie rozumiem tego
borzym (2-02-2008 17:25)
eee?
małgonia (2-02-2008 17:25)
do tej pory znalam tylko jednego takiego chlopaka, ktory byl szczery i nie owijal w bawelne
małgonia (2-02-2008 17:25)
no opowiedz mi, nie stekasz;p
borzym (2-02-2008 17:26)
kurwa jak Ty marudzisz:P
małgonia (2-02-2008 17:26)
czego marudze?
małgonia (2-02-2008 17:26)
bo co?
borzym (2-02-2008 17:26)
heh:D
małgonia (2-02-2008 17:26)
wydajesz mi sie ogarnietym chlopakiem
małgonia (2-02-2008 17:26)
mylilam sie?
borzym (2-02-2008 17:27)
:P
małgonia (2-02-2008 17:27)
wrr zadnego normalnego na tym swiecie
borzym (2-02-2008 17:27)
a Tobie co znowu?
małgonia (2-02-2008 17:27)
kazdy bajki opowiada i nie chce rzeczowo podejsc do sprawy
małgonia (2-02-2008 17:28)
nic, pytam sie, bo jestem ciekawa
małgonia (2-02-2008 17:28)
tyle
borzym (2-02-2008 17:28)
tylko to pytanie jest bezsensu
małgonia (2-02-2008 17:28)
raczej nie;]
borzym (2-02-2008 17:28)
bo to dziewczynom zawsze zle jest
małgonia (2-02-2008 17:28)
nie sadze
małgonia (2-02-2008 17:28)
wystarczy jasno okreslic warunki ii nie obiecywac zlotych gor
borzym (2-02-2008 17:29)
no nie obiecywac zlotych gor
borzym (2-02-2008 17:29)
a wy i tak zawsze bedziecie sie ludzic:P
małgonia (2-02-2008 17:29)
hah
małgonia (2-02-2008 17:29)
mylisz sie, tak mysle

Pieprzenie o związkach, o emocjach. Banalne ‘kocham Cię’ w drugim tygodniu znajomości. Wybaczcie, ale teraz tyle wokół romantycznego shitu, że nie umiem przejść obok tego obojętnie :P Zaprezentuję teorię kolegi – nie ma co liczyć na wielką miłość – ten wiek jest od układania wspólnej przyszłości, planowania ślubu i.. szybkiej zmiany partnerów. Nu ta, tylko po co w ogóle wchodzić w partnerstwo? Umiemy chyba nad sobą panować :)

Wychodzę z wprawy, wszystko kiełbie mi się we łbie i nie umiem zebrać myśli..

a olimpiada z histy w lesie..





tajne służby

21 11 2008

Nie wiem, nie wiem, ja nic nie wiem! A mniej wiesz – dłużej żyjesz ;)

Jakbym nie znała swojej koleżanki, współautorki i partnerki to realnie zwątpiłabym w jej normalność. Lecz jak to dzisiaj stwierdziłam – żeby móc z nią wytrzymać trzeba mieć dwa style bycia. Hmm.. kwalifikuję się :D

Szły szarą ulicą, ukryte nieszczelnie pod parasolem. Mijały kolejne witryny sklepowe wpatrując się w nie z wielką uwagą. Jedna w lewą, druga w prawą stronę. Nie, nie szukały żadnego zajebistego płaszcza czy sukienki na studniówkę. To nie było dla nich najważniejsze. Kto zawraca sobie głowę paroma szmatkami, kiedy każdy zrobiony krok przybliża do celu? Btw. cel był jeden, ale nie jestem w stanie zdradzić go – tajemnica służbowa. Wracając do szyb – szukały w nich odbicia potencjalnych wrogów. Nigdy nie wiadomo, czy starsza pani idąca z siatkami z Biedronki nie wyciągnie nagle z jednej z nich potężnego kałacha ;>

- Teraz uważaj, robimy zwód. Ja powoli odwracam się do tyłu, ty bierz mnie pod rękę i prowadź. Zachowuj się w miarę normalnie, ale nie spuszczaj oczu z kobiety w szarym. – jedna poinstruowała drugą. Za nimi powoli kroczył on. W szarym prochowcu i tupeciku na głowie nie był w stanie oszukać swoim wyglądem ich. Wiedziały, że tak właśnie ubierają się najbardziej zacięci w bojach ‘masażyści’. Trzeba było zrobić ostry zwrot. Jedna zaciągnęła na twarz swoją czapkę, jak zawsze kiedy przystępuje do roboty. Spojrzała w niebo – nadlatywali.

- Ej, to może jednak zamówimy tą pizzę z Da Grasso i nie będziemy tam szły? Akurat zanim ją przywiozą to wrócimy do domu. Ajj.. to o to im chodziło…

Jakby babka z britshita zadawała niewygodne pytania, to pamiętaj, że mnie nie znasz. Ona może być z nimi w zmowie. Bez odbioru.

?

Nie, nie – wcale nie zaczęłam pisać beznadziejnych opowiadań z serii ‘prawie kryminalnych’. Po prostu opisałam wczorajsze 2 godziny :P Olu – Howgh! :D

Ludzie to podstawa. Tym zdaniem odkryłam dlaczego świat jest taki, jaki jest – ryba zawsze psuje się od głowy ;)

Nie umiem mówić o muzyce z muzykami. Co ja, taka mała szara istotka mogę powiedzieć o tym co słyszę? Będę udawać, że mam pojęcie o aranżu? Ehh ja to sobie mogę.. posłuchać i ewentualnie popodziwiać :)

Wczoraj zaczęłam obserwować z zainteresowaniem niebo, o każdej porze dnia. Nie tylko gwiazdy są ciekawe, zwłaszcza, że przy takiej pogodzie ich nie widać :P Dzisiaj kolega na angielskim strasznie zdziwił się (i uśmiał :P ) jak po godzinnym gapieniu się w okno podzieliłam się z nim zauważeniem, że chmury strasznie szybką popieprzają po niebie :D A dymy z kominów? łuhuhu, te to już całkiem poddają się woli wiatru! Chciałabym znaleźć się tam, na górze, i móc spadać w dół, dając się ponieść.. Ale jednocześnie chcę żyć, więc moje zachcianki są średnio wykonalne ;)

Spojrzeliśmy dzisiaj na pseudo-historię Polski w pigułce. Kiedy usłyszałam, że apel z okazji 11stego listopada ma być ‘śmieszny’, byłam przekonana, że będzie obraźliwą szmirą. Ale nie był. Fakt, żeby Sarmatę przedstawić jako kibica Legii, trzeba mieć sporo wyobraźni.. Tak czy owak – było, minęło i lepiej, żeby nikt nie próbował iść w ślady P. Jarosiewicza, bo co za dużo, to nie zdrowo.

Btw. ostatnio słucham radia. Jeśli jeszcze raz usłyszę tekst ‘4 lata zapomnieć chcę nie da się przyjaciółką nazwać mnie’ , to obiecuję – oberwę głośniki spod sufitu i zapewnię im momentalne spotkanie z podłogą. Jak można robić takie piosenki?! Ludzie..

Widziałam dzisiaj na mieście kobietę, która z każdym krokiem miała coraz serdeczniejszy uśmiech na twarzy! Ej, może zareagowałam trochę agresywnie (‘A ta to niby co?! Wieczny banan?!’), ale byłam z niej dumna. Bo to nie taki banan, że człowiek że banan, tylko uśmiech. Fakt, ja sama potrafię śmiać się do siebie, ale ona patrzyła na MNIE i MNIE poczęstowała swoją radością! Niebywałe :)

Co? Krzyżmo!

Przyjaciół jednak się nie traci :) Był kiedyś blisko, potem sobie poszedł, a teraz jakby nigdy nic znów jest! Chociaż ‘gorzała mu mózg przeżarła’ :P

Przyjaźń.. Kiedy do przyjaźni dochodzi seks, to nadal jest ona przyjaźnią? Czy to tylko przyjacielski seks?

płaszczyzna cielesna + płaszczyzna duchowa => obydwie funkcjonujące jako tako <=> miłość

Nie przesadzajmy. Nie ma rzeczy tak prostych, a ta jest już zajebiście skomplikowana. W sam raz na długie, jesienne wieczory (jak ktoś nie ma nutelli :P ). Ale nie liczcie, że będę myśleć o tej sprawie :P Ostatnio soup operas zrobiły mi sieczkę z szarych komórek (które wg mojej mamy są już niebieskie) i sama się sobie dziwię, że napisałam tak ogromnego posta :D :D :D

Będę musiała przynieść zgodę od mamy, że mogę iść na własną studniówkę :(

Zdałam egzamin przedmałżeński na 4+ :) Mogę brać ślub i zabierać się za tą dwójkę dzieci i domek w górach :D

O, zapomniałabym – dorobiłam się Anioła Stróża :D Powiedziałam, że aby mnie doprowadzić do pionu trzeba używać argumentu siły (tak, siłą argumentu można mnie tylko przekonać – do pionu doprowadzę się już sama :P ) i walnąć mnie porządnie przez łeb, więc zamówił już baseballa :P

I tym pozytywnym akcentem się z Wami żegnam :P





już nic nie będzie takie samo

12 11 2008

Kolejny największy błąd jej życia. W jego obliczu wszystkie mechanizmy obronne zawiodły – musiała zniknąć. Opuściła bezwiednie swoje zarażone ciało.

Nie, nie szukała antidotum. Żeby je znaleźć musiałaby wiedzieć co jest trucizną powodującą ten niewyobrażalny stan, w którym się znajduje. Musiałaby obwieścić to sobie i swojej drużynie, która wyruszyłaby na poszukiwanie odtrutki.

Musiałaby w końcu przyznać sama przed sobą, że te dwie maleńkie, czerwone plamki na jej szyi to nie oczulenie na wspomagacz smaku E260, ale ugryzienie.  Wolała wyjśc z siebie i stanąć obok niego.

Stanęła obok siebie. Patrzyła markotnie na besilne podrygiwania swojego trupa.

Kiedy znudził ją ten groteskowy obraz odeszła zajmując jego miejsce w swojej patologicznej rodzinie. Obserwowała szczeście o imieniu na P swojej marnotrawnej siostry, zachwycała się płynnym szczęściem swojego brata, pociąganym wprost z destylarni, upajała się radosnymi uniesieniami swojej siostry prostytutki. Do żywego przejęła się problemem najmłodszej przyrodniej siostry z czwartego małżeństwa matki – brakiem partnera na coroczne święto kiczu i depresji. Wpłynęła więc na suchego przestwór korytarza i wybrały potencjalną ofiarę: niewyrośniętego imigranta ze stepów Kazachstanu. Spotkała go u logopedy, gdzie przyprowadził swoją kaczkę z wadą wymowy (gdakała miast kwakać) i został bez wyjścia. Tzn. z wejściówką w kieszeni.

Zaczęła się garnąć do ludzi, jak mysz do kawałka sera w pułapce. Pomimo fioletowości swoich szarych komórek wiedziała, że przytrzaśnięty ogonek to nic miłego. Skubała kąsek tylko z daleka, okryła go, żeby nie było mu zimno, wachlowała gdy było mu gorąco. Słowem zaczęła żyć tylko dla niego, myśląc, że nie ma innego wyjścia. Najbardziej dokuczliwe są chore układy. Jednak kiedy brzuszek zaczął przyrastać jej do kręgosłupa stwierdziła odkrywczo, że to chyba nie jest szczęście. Musiała poszukać swoich zwłok.

Nie.

Obraz nędzy i rozpaczy. Co ono narobiły jak mnie nie było?! W co się naplątało?! Ehh ciało, ciało.. Otrzepać się i do przodu. Ale plamki się rozrosły w wielkie dziury. Widać przez nie serce.. Yy.. Kto..

cdn.





get out da way

4 11 2008

wyszłam

będąc w środku nie widzę

nic nas nie rozłączy

na pewno

wy.my.oni.

punktuadelia w zmysłowolni

obok

w sukni białej

u św. Anny

Późna jesień. Nawet nie zauważyłam kiedy.

Czekasz na jakiś dzień, on przychodzi i.. i jest. Co z nim zrobić? W niebieskiej sukience łapiesz łzy spadające na grzywkę osoby przed Tobą. Klęczy? Nie.. nie chcesz pierścionka.. Sięgasz dłonią do tych dłoni. Juzus? Co On tam robi?

Spodziewasz się czegoś innego, wymyślasz setki scenariuszy, ustawiasz kamerę na tysiące sposobów, nucisz odpowiednie melodie. Staje się. Pyk, i znika. Co się po kolei działo? Jak patrzył? Co słyszałaś? Pustka. Chwila zbyt krótka, żeby ją zapamiętać.

Zbyt długa, żeby zapomnieć.

00:27

nie

usprawiedliwiam

priorytety

Zrobisz to samo. Ustawisz kolory. Sama dla siebie.

szkoda

taka dziewczyna

góry, domek, dwójka dzieci

Też tak umiesz. Widzisz drogę, znasz okolicę. Same profity. Cena? Przecież sprzedajesz – to Tobie płacą. Stracisz. Zyskasz.

‘muszę tam być

po przyszłość’

Wiesz, że się nie zmieni.

Wiesz, że się nie zmienisz.





Jesień zabija miłość

3 11 2008

Mój nieodżałowany Bartosz chciał nam coś przekazać ;)

Jest listopad. Jest problem. Jesień zabija miłość. W tym coś jest, a trzeba się ogarnąć i tu następuje bitwa światopoglądów i czasem trzeba się zmierzyć z niezbadanymi rubieżami własnej podświadomości na które czasem jesteśmy spychani i odp sobie na pytania na które nie ma odp. Przytaczam rozmowę z dobrym kumplem:

Ja

Co tam?

adik (31-10-2008 15:23)

oddaje się kontemplacji… a tak ogólnie to: bez sensu…

Ja1 (31-10-2008 15:24)

czyli nicciekawego mowisz

Ja1 (31-10-2008 15:24)

?

adik (31-10-2008 15:25)

zależy co się kryje pod stwierdzeniem “nic ciekawego’ jeżeli w chuj problemów i brak możliwości ich rozwiązania, jak zwykle – to tak… nic ciekawego

adik (31-10-2008 15:25)

a co u ciebie?

adik (31-10-2008 15:28)

dodatkowo

Ja1 (31-10-2008 15:29)

nie no nic

Ja1 (31-10-2008 15:29)

nic is enie dzieje

adik (31-10-2008 15:30)

a Ciebie czemu chandra złapie? kobiety czy coś innego?

Ja1 (31-10-2008 15:32)

Kobiety

<Czemu zawsze one? Zaineteresowanych odsyłam do motywu z testosteronu ?Wszystko dla d**>

adik (31-10-2008 15:32)

czemu zawsze chodzi o nie?

adik (31-10-2008 15:32)

<załamka>

Ja1 (31-10-2008 15:32)

zcie:D

Ja1 (31-10-2008 15:32)

zycie:D

adik (31-10-2008 15:32)

raczej pech

Ja1 (31-10-2008 15:32)

taaa

Ja1 (31-10-2008 15:33)

ale stary jeszcze 4 lata:D

Ja1 (31-10-2008 15:33)

kasa +auto+mieszkanie

Ja1 (31-10-2008 15:33)

= n dup

adik (31-10-2008 15:33)

może w Twoim przypadku…

Ja1 (31-10-2008 15:38)

damy rade!

adik (31-10-2008 15:39)

wiesz co jest najgorsze? że włąściwie nie mamy innego wyjścia

Ja1 (31-10-2008 15:42)

taaaa

Ja1 (31-10-2008 15:42)

jednak celibat rzecz swieta:D:D:D

Ja1 (31-10-2008 15:45)

no nic

adik (31-10-2008 15:45)

mym skromnym zdaniem dno, a co do mnóstwa lasek… nie sądze by ruchanie wszystkiego co się rusza było takie zajebiste…

Ja1 (31-10-2008 15:45)

dobry klimat i podejscie

Ja1 (31-10-2008 15:45)

prrrr

Ja1 (31-10-2008 15:45)

przynajmniej one cie nie wyruchaja z innym

adik (31-10-2008 15:45)

widze, że Ci nieźle laski dały w kość

Ja1 (31-10-2008 15:46)

ale to tylko dlatego ze nie zdaza

<Czyzby The-Ony-Tru-Solution?!>

Ja1 (31-10-2008 15:46)

takie zycie….

Ja1 (31-10-2008 15:46)

no stary:O:O:O

Ja1 (31-10-2008 15:46)

jescz troche i zoastane rasowym sku******m

adik (31-10-2008 15:46)

wiesz… też chciałem…

Ja1 (31-10-2008 15:46)

nigdy nie chciałem

Ja1 (31-10-2008 15:46)

i jescze nie chce

Ja1 (31-10-2008 15:46)

bronie sie

adik (31-10-2008 15:46)

powiem Ci szczerze, że no i co Ci kurwa to da?

Ja1 (31-10-2008 15:47)

ale trace cierpliwosc

adik (31-10-2008 15:47)

znaczy ja chciałem przez pewne epizody

adik (31-10-2008 15:47)

nawet można powiedzieć że jestem męską świnią, ale nie sypiam z każdą

adik (31-10-2008 15:47)

ale jakby się nawineła, to myśle, że bym skorzystał

Ja1 (31-10-2008 15:48)

hahah ale co potem

Ja1 (31-10-2008 15:48)

kazdy by skorzystał

Ja1 (31-10-2008 15:48)

:D

adik (31-10-2008 15:48)

no właśnie… co po tem?

Ja1 (31-10-2008 15:48)

dłłuuuuugaaaaaaaaaaaa:D:D::D

Ja1 (31-10-2008 15:49)

i nie ma nikogo

adik (31-10-2008 15:49)

widisz… i tu zazdrosze wszystkim…

adik (31-10-2008 15:50)

Tobie może nie koniecznie… ale kiedyś i owszem, teraz widze po prostu że nie jesteś do końca taki za jakiego Cię miałem…

Ja1 (31-10-2008 15:51)

prrrrr

adik (31-10-2008 15:51)

zazdroszcze ludziom tego, że “wszystko się samo zrobi” “jakoś to będzie” i “nie obchodzi mnie to” i “nei wiem”

Ja1 (31-10-2008 15:51)

oj adrian daj spokuj:D

Ja1 (31-10-2008 15:51)

ale o co konkretnie ci chodzi?

adik (31-10-2008 15:52)

wiesz… już dawno stwierdziłem, że wolałbym być głupim pozerem, czy równie ostrym dresem co moje noże w kuchni

adik (31-10-2008 15:52)

niż tym kim jestem obecnie… wolałbym… bo życie byłoby DUŻO PROTSZE

adik (31-10-2008 15:52)

ale nie jestem

adik (31-10-2008 15:52)

i nigdy na moje nie szczęście, albo i szczęście nie bede

Ja1 (31-10-2008 15:53)

no włąsnie

adik (31-10-2008 15:53)

moge co najwyzej być zimnym skurwysynem… i do tego wręcz bezustanku zmierzam w akcie… szeroko pojętej desperacji

Ja1 (31-10-2008 15:53)

ta sama konkluzja!

Ja1 (31-10-2008 15:53)

za fajni jestesmy na dziewczyny:|

Ja1 (31-10-2008 15:55)

ale pfff co to jest

Ja1 (31-10-2008 15:55)

kropla w morzu

Ja1 (31-10-2008 15:55)

czekam na po-maturze

adik (31-10-2008 15:55)

i co wtedy?

adik (31-10-2008 15:56)

będziesz zaliczał na potęge?

Ja1 (31-10-2008 15:57)

wiecej czasu

Ja1 (31-10-2008 15:57)

nie bd sie musiał martwic edukacja

Ja1 (31-10-2008 15:57)

zycie chwila

Ja1 (31-10-2008 15:57)

carpe diem

Ja1 (31-10-2008 15:57)

teraz nie wiem

Ja1 (31-10-2008 15:57)

zdycham pod ksiazkami

Ja1 (31-10-2008 15:57)

to co ja moge?

adik (31-10-2008 15:57)

powodzenia Ci życze

adik (31-10-2008 15:58)

autentycznie… jezeli dasz radę tak żyć, to lepiej dla Ciebie

adik (31-10-2008 15:58)

ale pamiętam jedno… to co jest łątwe, nie zawsze jest dobre obiektywnie….

Ja1 (31-10-2008 16:00)

wiem

Ja1 (31-10-2008 16:00)

ale tak sie mecze

Ja1 (31-10-2008 16:00)

jak wiedze tych wszystkich idotow

adik (31-10-2008 16:00)

a kto się nie męczy?

Ja1 (31-10-2008 16:01)

i mysle ze wsrod ich obecnych dziewczyn jest moja gdzies przyszła zona:O

<zdanie klucz naszej rozmowy!>

adik (31-10-2008 16:01)

Bartek, to jest dylemat

adik (31-10-2008 16:01)

wierność sobie, czy kompromisy?

adik (31-10-2008 16:01)

kompromisem byłoby to co byś chciał robić

Ja1 (31-10-2008 16:02)

to co ja bym chciał to nawet nie kompromis:O:D:D:D

adik (31-10-2008 16:03)

kompromis oznacza tu konkretnie zdrade swoich ideałów i swoich postanowień

adik (31-10-2008 16:03)

omawiałeś już Granice?

Ja1 (31-10-2008 16:04)

własnie omawiam

adik (31-10-2008 16:04)

Zofii Nałkowskiej

Ja1 (31-10-2008 16:04)

zal.peeel

Ja1 (31-10-2008 16:04)

włąsnei atakie cos to jest dno

adik (31-10-2008 16:04)

a czytałeś?

Ja1 (31-10-2008 16:04)

fragmaenty

adik (31-10-2008 16:05)

ja też to omawiam… w każdym bądź razie… no i co? chcesz żyć jak Zenon?

adik (31-10-2008 16:05)

mieć ideały i je zatracić?

Ja1 (31-10-2008 16:05)

nie wiem

Ja1 (31-10-2008 16:06)

wiez za to ze wszystkie fajne dziewczyny sa zajete

Ja1 (31-10-2008 16:06)

a cała reszta sie pusczza

adik (31-10-2008 16:06)

no to poważnie się zastanów… bo jak już podejmiesz decyzje, że chcesz się ich wyżec, to prawie niemożliwe jest by do nich wrócić…

Ja1 (31-10-2008 16:06)

i nie ma nadziei

adik (31-10-2008 16:07)

chciałbym Ci powiedzieć, że tak nie jest… że będzie dobrze itp, ale sam w to chyba nie do końca wierze

adik (31-10-2008 16:08)

widzisz… to co siędzieje teraz na świecie to jes masakra… i co do tego nikt inteligentny chyba nie ma wątpliwości

adik (31-10-2008 16:08)

kwestia tego czy ulegniesz, czy nie…

adik (31-10-2008 16:08)

Ja Ci nie mówie co masz robić… wzbraniam się od tego, bo sam nie wiem co zrobie

adik (31-10-2008 16:09)

ale mówie Ci, byś sięzastanowił poważnie czego chcesz

adik (31-10-2008 16:09)

i czy to napewno będzie najlepsze

adik (31-10-2008 16:09)

bo później zawrócić praktycznie nie sposób

Ja1 (31-10-2008 16:09)

no wiem wiem

“Zapomnij o regułach o przeciwnych biegunach,
Przedziwnych szczegółach, siedzisz, w nich chcesz dumać,
Kręcisz myśl, tak jak coffeina w redbullach,
W sercu ciężki krzyż, to mój miejski szyk,”


Bla bla bla. Niby gadka o niczym a jednak cos tam na dnie zostaje. No bo czy to nie prawda? Czy 80% dziewczyn nie chodzi z debilami do łozka tylko poto żeby nie zostac samą? Ile jest mądrych i ceniących się dziewczyn? Czy warto liczyc się z innymi i samaemu się dusic?





this conclusion

25 10 2008

Pięknie jest czasem porozmawiać:

M: Seks.. Faceci też mają różne upodobania. Dziwne.

O: A coś Ty myślała? Kobiety mogą to oni też.

M: Hmm.. Ja zawsze byłam zdania że każdy facet to jeden ch*j.

Dochodzę do wniosku, że nie umiem żyć stadnie. Mój cyrk, moje małpy – i na to się godzę. Ale nie chcę zbytnio rozszerzać mojego cyrku, bo wyjdzie mi z tego tabor cyganów. Cyganie – nie. Małpy – tak. Muszę dodać, że umiem dbać o swoje zwierzątka :D

Jechałam sobie dziś na cmentarz w Skołatowie, żeby uprzątnąć groby. Zrobiłam co miałam zrobić, wywiązałam się świetnie z zadania. Czułam się tam, o dziwo, bardzo dobrze. Jak nie uda mi się zostać komornikiem, to mogę piastować funkcję grabarza.

M : wiesz, ostatnio ktos mi powiedzial, ze bylibysmy dobra para:PP

B : zapewne nie mial wyobrazni :P

M : Ty wszystko olewasz, ja sobie poprzezywam

B: szczegolnie jak mi tlumaczysz ze jestem pedalem albo ze jestem aseksualny:D

M : ale przeciez rzadko Ci mowie, ze jestes pedalem. A ze masz dziwne upodobania?

B : ta zaraz jak zwykle wyjdzie ze jestem albo gejem albo impotentem lubiacym zwierzęta :D poprostu swietnie sie dogadujemy:d

(…)

M: ekhmmm co jutro robisz?;p

B : do 15 w szkole

M : tak, do 15 w szkole sa lekcje ale ja pytam co Ty robisz :D

B : a co bedziesz mnie swatac haha? :D

M : predzej sama Cie poderwe :P P ahah;d ale wiesz, to by byl meczacy zwiazek dla mnie bo musialabym sie tak poświęcać :P nie, wiesz Paweł, przykro mi, ale jednak nie moge sie na to zgodzic

B : ahahaha

M: nie moge z Toba być, wiem, ze ranie Twe serce ale lepiej teraz, niz jakbys sie tak naprawde zaangażował. Uwierz, tak bedzie lepiej dla nas obydwojga.

B : haha noo wierze :D

M : uff jak to dobrze, ze sie nie upierasz.. mam takie dobre serce, ze nie wiem jak moglabym Ci odmowic

B: ehh Ty bralas cos czy tak z nudow lekkie jazdy?:> haha:D no tak jeszcze Twoje dobre serce:D

M: ehh wiem, ze trudno Ci to scierpiec.. stracic taka osobe jak ja, jeszcze zanim sie ja zyskalo :(

B: ahaha:D jeszcze powiedz ze sie otrujesz:D

M: nie.eee zakonczymy to romantycznie – Ty sie otrujesz, a ja sie upije

B: eee dlaczego ja?

M: bo to Ty nie mozesz zyc beze mnie a ja tylko musze sie odkazic ;p od Twoich pocałunków i tych innych rzeczy ;p

B: eee od jakich pocalunkow?:D

M: nie udawaj, wiem, ze chcialbys teraz cofnac czas, zapomniec o tym, ze kiedykolwiek mnie kochałeś, ale tak sie nie da

B: widzze ze to jakas glebsza jazda:D

M: zapisanie sie na epulsie do klubu ‘cofnac czas’ raczej nie podziala, ale mozesz spróbować. mowisz, ze gleboko Cie zraniłam. Rozumiem. nieszczesliwa milosc zawsze jest bolesna…. ej, ej dobra bo zaraz naprawde sie wkręcę. spokoj teraz, koniec sceny pierwszej;d

B: i przerwa :D

M: ale Ty mnie nie kochasz, prawda? :D

B: w zyciu:D

(…)

M: latwo mi sie z Toba gada

B: ta i dlatego zdazy Ci sie gadac od rzeczy ta?:D

No, fajne mam małpy? :D





meteoryt

22 10 2008

tak a propo tytułu, to sobie przypomniałam małą historią z dzieciństwa. Bawimy się koło domu  i nagle Patryk znajduje taki kamień który wygląda trochę jakby zwietrzał, jakieś dziurki w nim jakby od pęcherzyków powietrza, jakiś sczerniały,jakby spalony. I On mówi,znaczy Patryk, nie kamień (znaczy to coś, co znaleźliśmy) – to na pewno jest meteoryt! Patrzymy,a  tu na horyzoncie, taka smuga.. znaczy nie na horyzoncie, tak bliżej, biała smuga jakby z dymu :P , niewysoko nad ziemią i oczywiście stwierdziliśmy, że to ten meteoryt zostawił takie cudo po przelocie z innego, kosmicznego świata. pamiętam,że wtedy się strasznie pokłóciliśmy kto ma wziąć NASZ własny meteoryt do domu! xD chyba miały być dyżury dniowe. a ja szczerze mówiąc już chciałam zbadać go w domu lupą i szukać jakiś śladów obcych, jakiś znaków i tym innych,żeby coś odcyfrować i uwierzyć że nie jesteśmy sami in space  ;)

I’m gonna send him to outer space,
to find another race.
I’ll take your brain to another dimension.

dzień jak co dzień mi minął. Szkoła nuudna jak cholera, no może poza pierwszymi niemcami, na których nadmuchaliśmy krokodyla zrobiliśmy parę ćwiczeń a potem poszliśmy robić próbę na aulę. Potem już wszystko toczyło się swoim trybem ;)

Dzień który zaczął się marnie
I marnie skończy się
Może strułem się jabłkiem
Nie wyspałem

Na macie dalej wibracje, czy tam dewiacje z powtórzeniami i bez powtórzeń :P . Poziom mojego załapania? Na jakieś 12 zadań zrobionych na lekcji umiałam jedno w całości :D jestem z siebie dumna, a z Pjachji jeszcze bardziej, bo pomyliła się tylko ze 4 razy w trakcie dwóch lekcji.Znów nawiałam z angola, ale biorąc pod uwagę,że dla mnie poziom książki jet za wysoki, boję się sora i nie chciało mi się iść, to … trudno się dziwić.;)

Może siedzi we mnie wczorajsze
A jeśli nie
Może ktoś zapewni
Jest dobrze jest dobrze jest

WOS wos WOS. jutro kartkówka, niby się nauczyłam,ale.. wszystko mi się zlało w jedną całość, jak żółtka z jajek w cieście. To tyle opisu dniowego.

dzisiaj wymyśliłam moją własną definicję miłości,, kiedy to wracałam z apteki – miłość jest specyficznym rodzajem przyjaźni, w którym dwie osoby wchodzą na wyższy poziom wtajemniczenia.Łączy się to ze zdobyciem wcześniej odpowiednich skilli takich jak zaufanie, możliwość polegania na drugiej osobie, oraz umiejętność kompromisu ;)

za oknem jesień, a ja marzę o leżeniu na łące słonecznej Andaluzji wraz z przystojnym Hiszpanem, który nieoczekiwanie porwałby mnie do ognistego flamenco. albo czegoś podobnego..

to dzisiaj tyle

Read and enjoy :D

Howgh





Łukasz

19 10 2008

Męski punkt widzenia.

Raz po raz ktoś pytał, dokąd idę. Nie dopowiadałem, nie mówiłem, w ogóle się nie odzywałem. Jak przyznać się do tak nieskończonego frajerstwa? Co miałem powiedzieć, że szukam Najpiękniejszego Miejsca Świata? Dla większości to pewnie tylko rudera nad brudnym jeziorem, w środku zapuszczonego lasu. Gdy pierwszy raz tu trafiłem myślałem tak samo.

Dom, jak dom. Mały i stary. 50 metrów za nim jest jezioro. Zejście piaszczyste, ale niepodobne do plaży. Nad samym brzegiem stoi huśtawka, wysoka na kilka metrów. Naokoło rosły tylko dzikie krzaki i drzewa. Gdy spojrzy się na dom z daleka widać odrywający się tynk, powyłamywane okiennice i połatany byle jak dach. Wysłużone drzwi nie raz doświadczyły drapania psów. Cały dom składa się z kuchni, łazienki, jednego pokoju i poddasza. Jedynymi sprzętami są stół kuchenny, dwa krzesła oraz łóżko na piętrze. W pokoju na dole uwagę przykuwa czarna dziura w ścianie, zapewne służąca jako kominek. Łazienka wyłożona niemodnymi niebieskimi kafelkami, z żadnego kranu nie leci woda – za to w rurach gra pajęcza orkiestra.

Wszystko pasowało mojemu nastrojowi. Chciałem zostać sam, zniknąć, wtopić się w tło. Siedziałem więc w pokoju i oglądałem wiszące obrazy. Jeden z nich przedstawiał kobietę, łudząco przypominał „Dziewczynę z Perłą”. Na przeciwnej ścianie wisiał plakat przedstawiający boski palec i wyciągniętą rękę człowieka. Dziwne połączenie. Widocznie poprzedni właściciel miał wysublimowany gust… Wpatrzyłem się w tę rękę, która decydować miała o losach ludzkości… o moich losach. Kiedy ktoś zastukał do drzwi byłem pewien, że to Pan Bóg. No i nie myliłem się. Pan Bóg przyszedł do mnie w ciele Najpiękniejszej Kobiety Świata. Byłem w osłupieniu, że Ona tu jest. To po pierwsze. Po drugie byłem w osłupieniu, że ja tu jestem. Z Nią. Co krok zrobiła, to ja w panikę, że krok robi. Już jak ja się do niej zbliżyłem, to byłem w zdumieniu, że się zbliżam. O, k…. zbliżam się! O, k… jestem blisko! O, k… odezwałem się! O, k… popatrzyła na mnie! O, k.. mówi do mnie! Takie okrzyki wznosiłem w duchu. W nich też tkwiła istota powodzenia. To one miały mi pomóc uprzytomnić sobie co się dzieje. Jednak z moich ust nie wydobył się żaden dźwięk. Za to Ona podeszła, kazała mi rozpalić ogień i wyszła. Zrobiłem to i czekałem. Nie wiedziałem czy wróci. Poszedłem na poddasze i dotykałem palcami wyżłobionych na suficie liter, które układały się w słowa „kocham Marka – Beata”, albo „K+O=WM”. Położyłem się na łóżku zastanawiając się, co romantycznego mogli widzieć ludzie w tej budzie, żeby wypisywać wszystkie te bzdury. Irytowało mnie trzeszczenie kiczowatego baldachimu nad łóżkiem, więc zszedłem na dół po skrachciałych schodach. Zobaczyłem przez okno Ją siedzącą na huśtawce. Podszedłem cicho po dróżce wyłożonej kamieniami. Spojrzała na mnie swoimi pięknymi, błękitnymi oczami. Dojrzałem w nich smutek. Pchnąłem kilka razy tę starą huśtawkę. Mechanizm zajęczał i powoli Najpiękniejsza Kobieta Świata zaczęła wznosić się w powietrze. W tafli jeziora zatapiało się słońce. Jego czerwień współgrała z czerwienią Jej sukienki. Jej jasne włosy zdawały się płynąć razem z wodą w jeziorze. Drzewa rzucały złowieszcze cienie, ale czułem, że wszystko się ułoży. Przynajmniej na chwilę. Podałem rękę mojej drogiej Przyjaciółce i poszliśmy razem do domu.

Dom, jak dom. Maleńki i uroczy. 50 metrów za nim jest jezioro z najczystszą wodą jaką widziałem. Piasek przy zejściu tak przyjemny, że chciałoby się tam skakać boso. Wysoka huśtawka zdawała się unosić swojego pasażera do samego nieba, do gwiazd. Krzaki i drzewa wokół zdają się osłaniać to miejsce przed złością i zabieganiem całego świata. Gdy spojrzy się z daleka na dom, wydaje się, że czas wyskrobał na tynku jego historię. Jakby ktoś chciał, mógłby się tam dopatrzeć największego dzieła sztuki. Okiennice przypominają czasy sprzed stu lat, kiedy kobiety wyglądały z nich utęsknionymi oczami wypatrując swoich narzeczonych. Łaty na dachu pokazują, że ktoś dbał jednak o ten dom i nie odważył się wymienić do na nowszy. Wysłużone drzwi pewnie nie raz doświadczyły emocji domowników, kiedy to po ogromnej kłótni mąż wybiegał z domu, żeby za chwilę wrócić i wziąć w ramiona swoją ukochaną żonę. Cały dom składa się z kuchni, łazienki, jednego pokoju i poddasza. Wszystko jest tak przytulne, że gościowi chce się przytulić do którejś ze ścian i podziękować im, że są. W kuchni stoi stół i dwa krzesła. Jeszcze czuć zapach romantycznych kolacji spożywanych przy świecach przez dwójkę zakochanych. W pokoiku na dole nie ma nic oprócz kominka i skóry na podłodze – widocznie kochankom nie potrzeba było nic prócz ich samych. Ciepło wydobywające się z paleniska i lekkie światło pochodzące od ognia tworzy nastrój tajemniczości i zarazem spokojnego ukojenia. Na poddaszu stoi łóżko z baldachimem – pewnie pozostałość po odosobnionym raju kochanków.

Wszystko się zgadzało. Moje palce wprawnie rozpinały jej sukienkę i guzikom jej sukienki podobały się moje palce. I jej sukience podobało się, że zsuwa się z ramion, i jej ramionom podobało się, że zsuwa się z nich sukienka. Zapięcie jej biustonosza chyba poczuło niedosyt, że moje palce zajęły się nim tak krótko, ale moje palce były dumne z siebie. Jej pasowi do pończoch, który ująłem na wysokości bioder, podobała się siła moich dłoni, a moim dłoniom podobały się pończochy zdobiące jej nogi. Pończochom podobało się, że zmusiłem Najpiękniejszą Kobietę Świata, by na chwilę usiadła. Wiedziały, że najlepiej wyglądają na wyprostowanych nogach, i doskonale wiedziały, że jak mają się z jej nóg zsuwać, to przecież nie na stojąco. I zsuwały się niczym fala odsłaniająca ciało Afrodyty.

Miałem w łóżku Najpiękniejszą Kobietę Świata w Najpiękniejszym Miejscu Świata. Jak tam wrócić?





Feminizm od pasa w górę.

4 08 2008

Dlaczego mam dowodzić, że mam prawa do życia, którym będę w pełni kierować SAMA, skoro jestem pełnoprawnym obywatelem? Nic z tych rzeczy. Nie ma równości, jest tylko sprawiedliwość. Drogie kobiety, żeby się emancypować, trzeba mieć się z czego emancypować. Obecnie słychać wiele głosów kobiet, które chcą się wyzwolić, bądź twierdzą, że są już wyzwolone. Tylko dlaczego ostatecznie wygląda to tak, że zamiast emancypować siebie, po prostu wchodzą w rolę mężczyzny, albo znajdują sobie zniewieściałego partnera?.. Nikt mi nie wmówi, że nie powinno być różnic między płciami. Po to Ktoś tak to wszystko urządził i zrobił nas w większości heteroseksualnymi, żeby te różnice były. Emancypacja nie jest od ich zacierania pod względem biologicznym, tudzież naturalnym, tylko od likwidowania niesprawiedliwości prawnych, może ewentualnie obyczajowych.

Nie jestem seksistką. Myślenie, że jedna płeć jest lepsza od drugiej w jakimkolwiek stopniu wydaje mi się śmieszne.

Ostatnio Bartek śmiał się ze mnie, że jestem taka twarda, zdecydowana (sugerował nawet, że na studniówkę pójdę w garniturze, nie kiecce xD), a w łóżku pewnie wolałabym mieć faceta, który mnie zdominuje. Sugerując się barwnymi historiami, jak choćby sławne „Pachnidło” możemy dojść do wniosku, że to kogo zabieramy do tego łóżka jest tylko wynikiem działania chemii, dobrania odpowiednich feromonów. Ale uwierzcie mi, nie wystarczy iść do sexshopu i kupić flakonik odpowiedniego specyfiku, żeby usidlić kogo się chce. Ośrodkiem seksualnych doznań jest mózg. Jeśli zostanie nagi seks, może się okazać, że idziemy ze sobą do łóżka żeby zabić nudę, wyładować złość, podbudować poczucie własnej wartości lub bo po prostu chcemy dominować i kontrolować. Nadużywa się seksu, bo myli się bodźce seksualne z nieseksualnymi. Standardowy model pokazuje młodym, że wszystkiemu musi towarzyszyć miłość. Nie wmówicie mi jednak, że tak jest. Seks bazuje na hormonach, na cielesnych odczuciach, a przecież miłości brak jakichkolwiek biologicznych podstaw. Seks nie zaspokoi potrzeby miłości, tak samo jak sama miłość nie jest w stanie zaspokoić człowieka seksualnie. Ponoć kobiety nie potrafią oddzielić tych dwóch pojęć, podczas gdy mężczyźni doskonale sobie z tym radzą – dla mnie kolejna bzdura. Kobieta może iść z facetem do łóżka przy pierwszym spotkaniu i nie będzie zastanawiać się nad tym, czy go kocha. A czy to nie przypadkiem panowie znani są z tego, że po tygodniu znajomości wyznają gorącą miłość? I kto tu ma problemy z rozróżnieniem miłości od pożądania? :P

Wracając do bartkowych domysłów, muszę powiedzieć, że wcale nie pragnę faceta, który mnie zdominuje. Bardzo mile widziany byłby taki, który ma podobny temperament. Nie można cały czas być na górze, lub na dole. Seks to także zabawa!

‘Bo jak się spotkają dwie takie osoby jak my… to się czasami nawet nie pocałują.. albo..’

To ja proszę to albo ;)

Tłumacząc tytuł, muszę powiedzieć, że zbyt dużo widzę dziewczyn, które najistotniejszą częścią swojego ciała czynią zawartość bielizny. Niby wyzwolone, a po prostu.. dziwki. Do tego:

małgonia

i wez tu wytrzymaj

mania

skad ja to znam ?

małgonia

jak my wytrzymamy w malzenstwie?

małgonia

chyba, ze bedziemy miec mezow co nas zdradzaja, gwalca i bija ;p

mania

ja juz wiem ze takiego wlasnie bede miala :D

małgonia

to jednak nie za dobrze;p

mania

przynajmniej nudno nie bedzie :D

małgonia

ojjj tak:D

Hmm… albo i nie. Może trafi się jakiś nieagresywny a temperamentny :D Ale ‘takiego to ze świecą szukać’ ;)

Panie z wyjątkowymi dłońmi, uważaj na wosk :P Bo jest dobrze, Przyjacielu :**

Właśnie. Wczoraj zostałam wyrwana ze świata i bardzo za to dziękuję braciom Zarzyckim. Mimo lekkiego prześmiewczego nastawienia, jednak zdołałam wyciągnąć stamtąd coś (w sumie to kogoś) dla siebie. Zadowolona, Łukasz, zadowolona!





ciąg dalszy wpisu poprzedniego

9 05 2008

Miłość wyróżnia się z innych zachowań międzyludzkich, ponieważ miłością w wielkim stopniu jest też przyjaźń. Miłość posiada strukturę aksjologiczną. To znaczy, że tym co ją tworzy jest wyjątkowość i jedyność drugiego człowieka. Psycholodzy mądrze mówią, że w miłości nie może nastąpić zjawisko przeniesienia, nie można dowolnie podstawić innej osoby w relacji miłosnej. Bo czy siostra bliźniaczka zastąpi ukochaną małżonkę? Miłość sięga głębiej niż powierzchowność, niż cechy osobowości człowieka obecne w psychice tej drugiej osoby. Tu właśnie jest pierwszy element aksjologiczny – jedyność i niepowtarzalność drugiego człowieka. Miłość już w początkowej fazie jak gdyby przeczuwa jeszcze inne wartości przedmiotu aniżeli te, które już zostały ujawnione. Drugi człowiek jawi się w takich wartościach jak piękno, wdzięk, witalność, mądrość, inteligencja, głębia duchowa itd. Czyli miłość jawi się jako swoista odpowiedź na wartość. Wydaje się, że jest to tutaj kluczowe pojęcie. Odpowiedź na całościową wartość ucieleśnioną niepowtarzalnie w konkretnej osobie ludzkiej. Na tym poziomie jesteśmy niepowtarzalni. Nikt nie posiada takiej samej mozaiki wartościowości. W miłości bardzo głęboko tkwią pewne jakości aksjologiczne. Poza wartościami miłość staje się niezrozumiała, staje się jakąś iluzją. Byłoby też nieporozumieniem ujmowanie istoty miłości nie wychodząc od siebie.

Miłość z istoty swojej jest ekscentryczna. Centrum nie jest we mnie, tylko jest na zewnątrz. Miłość nie służy jakiemuś doskonaleniu siebie, realizacji jakiś swoich potencjalności bytowych. Nawet nie służy tak wysokiej wartości, jaką jest szczęście. Owszem szczęście powinno być nieodłącznym elementem miłości, jako produkt uboczny. Wielki pisarz Karol Ludwik Komiński pisał w swoich zapiskach na ten temat: “miłość nie jest radością, miłość jest to przylgnięcie do cudzego jestestwa, zespolenie się z cudzym jestestwem, poddanie się cudzemu jestestwu, wyzucie się ze siebie dla cudzego jestestwa. Miłość niszczy siebie dla drugiego, miłość nie szuka radości swojej, tylko szuka drugiej rzeczywistości, aby się z nią zjednoczyć, ale miłość daje radość wbrew sobie samej, otrzymuje radość. Nie żądając nagrody jest wynagradzana, stracić duszę żeby ją odzyskać”. To jest bardzo ważna druga cecha do podkreślenia – ekscentryczność, wyzucie się z siebie, transcendowanie siebie. Czym więc w swojej istocie jest miłość?

Przez pełne poznanie drugiego człowieka możemy dopiero na tym poziomie dotrzeć do jego głębi . Drugi staje się dla nas przeźroczysty, poznajemy go. I dopiero tu rozumiemy jedność i niepowtarzalność tego, kogo kochamy. Dopiero tu a nie tam, bo charaktery są typiczne, osobowość jest typiczna. Gdyby tak nie było, niemożliwe byłoby uprawianie psychologii, gdyby każdy z nas był diametralnie różny na poziomie psychicznym. Trzeba by było uprawiać psychologię konkretnych np. Kowalskich. Dopiero docierając do – TY drugiego człowieka czujemy się z nim zjednoczeni, mamy poczucie, że ta miłość jest ważna. Tu dochodzimy do następnej cechy – miłość jest ważna raz na zawsze. Jeżeli ktoś nie ma tego poczucia – nie kocha.

Jeżeli ktoś kocha warunkowo to tak naprawdę nie kocha. Kolejną cechą miłości jest jej bezwarunkowość. Będę cię kochał również wtedy, gdy sfera psychiczna czy fizyczna będzie się zmieniała. Jeżeli ja spotykam się z kimś na płaszczyźnie fizycznej czy psychicznej to co będzie, kiedy nastąpi okaleczenie ciała czy zmiany psychiczne? Nie będę miał powodu żeby z tą osobą być. Wręcz przeciwnie: będę miał powód, żeby się z nią rozstać. Ukochany człowiek jest nam potrzebny i bez niego nie potrafimy sobie wyobrazić życia. Dobrze, że tak jest ale trzeba pamiętać o jakże cennym stwierdzeniu Ericha Froma, który w książce: “O sztuce miłości” napisze: “niedojrzała miłość mówi – kocham cię ponieważ cię potrzebuję. Dojrzała miłość powiada – potrzebuję cię ponieważ cię kocham”. To nie jest żonglerka słów. To jest fundamentalne rozróżnienie. Jeżeli ja cię kocham ponieważ cię potrzebuję – to tak naprawdę cię nie kocham. Natomiast jeżeli ja cię potrzebuję, bo cię pokochałem to już nie jest to różnica w przełożeniu akcentów, to jest różnica istotowa.

Co leży u genezy spotkania dwojga ludzi, miłość czy potrzeby? Jeżeli potrzeby to nie ma miłości, a jeżeli miłość to będzie potrzeba bycia razem. Miłość nie jest wynikiem potrzeby, owszem rodzi potrzebę. Ale to jest zupełnie inna sprawa, być skutkiem czegoś i być przyczyną czegoś. Miłość nie dopuszcza też możliwości, że ukochany człowiek przestanie kiedyś istnieć. W istotę miłości jest wpisana potrzeba nieśmiertelności. Miłość próbuje więc przebić ograniczenie, jakim jest śmierć. Chce trwać wiecznie. Stąd wielu teologów współczesnych będzie podkreślało, iż ta miłość oblubieńcza tu na ziemi zapoczątkowana będzie w jakiś sposób trwała w wieczności. Ci teolodzy dostrzegają element wieczności w miłości i to niezależnie czy ktoś jest chrześcijaninem czy ateistą - to jest po prostu cecha miłości.

Weszłam w życie z pewną wiarą – wiarą, że znajdę osobę mi bliską, osobę godną mojej miłości. Lecz niestety, do tej pory nie znalazłam, mimo intensywnych poszukiwań. Istnieją ludzie – zjawy i ludzie – kawałki mięsa. Istnieją ludzie, o których już po pierwszym spojrzeniu mogę powiedzieć, że nigdy mnie niczym nie zaskoczą. Istnieją ludzie, w których towarzystwie zaczynam inaczej mówić, inaczej się zachowywać. Jednak nie mówię tu o nakładaniu jakiejś maski, najwyżej o lekkim podmalowaniu swojego oblicza. Każdy z ludzi powinien mieć swojego ducha, lecz niestety, nie każdy potrafi go zauważyć – prostota boli najbardziej. Istnieją ludzie prości i radośni – zazdroszczę im tego. Zazdroszczę im, że potrafią położyć całe swoje życie na jednej szali i tak odkryć się przed ukochanym człowiekiem. Zazdroszczę – bo sama tego nie potrafię…

Nie potrafię znaleźć się z powrotem po tej łatwiejszej stronie życia… przed pionową krechą poznania. Jestem już po drugiej stronie, a co najmniej na granicy. Nie ma tu żadnego wzorca, żadnej prawidłowości. Nie wiem nawet co jest tu główną podporą a co prowizorycznie rzuconym na szalę tematem. Konfiguracja świata jest zaskakująco niepowtarzalna. Nie mogę ogarnąć nieprzystawalności aspektów i zagadnień, asymetrii planów i łączników, map i załączników, wykresów, przypadkowości wypadków, rewolucji, charakterów, nieregularności nastrojów, spotkań, etapów…wyborów. Czarna krecha ciągnie się dokładnie między moją jedną a drugą skronią.

Dusza jest w każdym używanym przedmiocie i ciele. W każdej istocie jest inna. Ile razy wyczuwałam w obracanym w palcach przedmiocie nagromadzenie emocji? Ile razy będąc w muzeach miałam wrażenie, że to przedmioty obserwują mnie?.. Człowiek także rodzi się bez ducha. Zdobywa go dopiero dzięki rodzicom, przyjaciołom, znajomym. Takie silne poświęcenie ducha innym ludziom, chciałabym nazwać miłością. Magia dni powszednich. Niepewność w uśmiechu. Tajemniczość w spojrzeniu. Smutek na wargach. Rozerwanie duszy…

Przywykłam do wydobywania inności z ludzi. Pamiętam, będąc dzieckiem bawiło mnie uderzanie pałeczkami w boki cymbałkowych sztabek. Nieraz podtrzymywałam je palcem aby nie rezonowały. Polubiłam to fałszowanie i nieraz „grywałam” w ten sposób. Pung, pik, pang…

Ludźmi lubię się bawić podobnie. Przywykłam, że nasze wnętrza nigdy nie współgrają i umyślnie staram się nie trafić w centrum sztabki. Dużo w tym potrzeby bycia kimś innym, egocentryzmu samotnika… Jednak nie jest mi przykro. Nawet załzawione oczy mojej matki, podczas gdy się z nią kłóciłam, nie umiały mnie powstrzymać. Pung, pik, pang…

„Bawimy się uczuciami innych, nawet tych na których nam zależy. Udając, że ich nie zauważamy. Nie zważając na to, czy ich ranimy, nie obchodzą nas ich uczucia, nie interesuje nas to, co czują. Dlaczego, dopiero kiedy mają już odchodzić z naszego życia, zdajemy sobie sprawę z tego, że ich naprawdę kochamy?..” Ten wiersz nie posiadający autora powinien pozostawić w mojej duszy wielką białą plamę, lub chociaż wytrzeć to, co pozostało z moich myśli. Jednak tak się nie stało.

Wiem, że jestem samotna i…dobrze mi z tym. Chciałabym wykonać wielki skok, żeby nie trudzić się latami zbędnej edukacji, napędzić swoją słowną maszynerię potokami myślowodów i osłonić się swoją filozofią, niczym tarczą. Pragnę poczuć się intelektualnie bezpieczna. Marzę aby móc urabiać rzeczywistość w plastyczną masę, przepuszczać przez swój system i badać kształt tego, co wyłoni się spod lśniącej kopuły wrażeń. Chcę zwyciężyć ostatecznie nad banałem, jakim są emocje, lub chociaż odcedzić od niego swoje życie. Nie chcę już masturbować się telewizją i harlequinami. Nie chcę widzieć pięknych, nic nie wartych świątyń, pomników miłości. Znam wiele odcieni samotności – i dobrze mi z tym. Powinnam więcej milczeć. Słuchać. Rozliczyć się. Ale nie chcę. Z nikim nie wiąże mnie tyle, co z pustą przestrzenią. Mimo cudowności miłości, moje serce nie jest dla niej zbyt wygodne – najwidoczniej nie dobrze jest jej tam mieszkać.

Wracając do miłości jako treści istnienia człowieka, muszę pokusić się o stwierdzenie, że nie jest ona do życia niezbędna. Oczywiście życie z nią w duszy jest dużo prostsze i może zapewnić wiele szczęścia. Jednak można przez nią także wiele wycierpieć. Można zapewnić sobie inny standard życia, wystarczy tylko mieć czym zapełnić własne „państwo ducha”. Warunkiem istnienia jako człowiek, wcale nie jest posiadanie innego człowieka. Ja nikogo nie posiadam, a sądzę, iż sama w sobie istnieję bardziej niż niejedna istota na tej ziemi.