nieś się sam!

29 08 2008

W żadnej chwili swojego życia nie powinniśmy żałować, że coś zaczęliśmy, wiecie? Wszystkiego trzeba spróbować, a jak nadarza się okazja, to BIERZ PÓKI DAJĄ ;) Cała zabawa polega na tym, żeby dogonić króliczka. Wszystko co nowe jest cacy, wszystko co odległe jest piękne, wszystko co nasze, jest… zbyt szare.

A to, czego NIE WIDAĆ powinno być NIEWIDOCZNE.

Co z oczu, to z serca. Prawda obiecana. Niestety, tylko obiecana :P Wszystkim powtarzam, że wystarczy sobie coś wmówić, a zacznie to istnieć. Gówno prawda. To my zaczniemy wierzyć, że to istnieje. Wiara czyni cuda – z tym akurat się zgodzę. (Chociaż czy cudem jest przestawienie ludzkiej świadomości na inne tory? ;) )

Jestem Bogiem
Uświadom to sobie
Ty też jesteś Bogiem
Tylko wyobraź to sobie

Próbujemy wymyślać sobie teorie i czynić nasze życie z góry określonym schematem. Jeżeli skonstruowany schemat mija się z rzeczywistością, to zmieniamy rzeczywistość tak aby podpasowała. Człowiek musi w coś wierzyć, a skoro tak jest to niech lepiej wierzy w rzeczy korzystne dla siebie. Znałam człowieka, który ciągle mi powtarzał, że wszystko co robi – robi źle. Początkowo zaprzeczałam, a potem… sama zaczęłam widzieć to ‘złe działanie’. Siła sugestii? W każdym razie ten człowiek nie wyszedł na tym zbyt dobrze.

Utrzymać się w pionie i nie pokazać całej dupy. Trudne?

Cel!

Nie umiem żyć bez niego. Wstaję rano i muszę wiedzieć, że dokądś zmierzam. Nie rozumiem, jak można kopiować puste dni. Dla mnie w takim wypadku celem samym w sobie stałaby się śmierć – to akurat jedyny pewnik. Jednak dążenie do śmierci chyba nie jest pocieszającą perspektywą…

Cel
eS eM O Ka na kartki biel
A eN Be eL O Ka E Jot Be E eL
Lekko jak hel napełniam trwogą
I zapewniam jak wrogom kontakt z podłogą
Twą dozgonną chęć dorównania swym bogom

Podporządkować teraźniejszość, żeby przyszłość miała ładniejsze barwy? Gorzej jak stracisz to co masz, a nie zyskasz nic. Zawsze możesz zaufać przeznaczeniu, które ‘ łączy właściwych ludzi’.

Albo trafisz na osobę ulepioną z tego samego wosku.

‘DZIECKO INDYKA’

(Dzięki wpisowi Bartosza, teraz Ola mnie tak nazywa xD) Miałam się nie wypowiadać na ten temat, ale się wypowiem. Poniekąd filozofia ‘dziecka indygo’ zgadza się z moimi twierdzeniami. Sami kształtujemy swoją rzeczywistość, sami wybieramy sobie cele (zakładam, że wybranie sobie celu zazwyczaj kończy się osiągnięciem go :P ), więc logiczne, że chcemy dla siebie jak najlepiej. Dziecko indygo czuje się lepsze i wyjątkowe. Dlaczego ja mam się tak nie czuć? Skoro jestem świadoma samej siebie, to powinnam mieć się za jak najlepszą! Każdy powinien wychodzić z takiego założenia, żeby potem umieć przyjąć krytykę lub swoje własne potknięcia. Oczywiście, dystans się przydaje, ale po przede wszystkim trzeba mieć o sobie dobre zdanie. Inni wtedy zobaczą oczywisty przekaz.

Pierdolę cię
I tak rozejdziesz się po łokciach
Bo ja jestem Bogiem
Uświadom to sobie
Słyszysz słowa od których włos jeży się na głowie
O rany rany
Jestem niepokonany

Masz czego chcesz :)

Mnie żyje się bardzo dobrze.

Plan wykonany! :D





Nie moja wina żeście pazie; )

27 08 2008

Bosski znowu się wunyrzył, ale oczywiście boi się pisać pod własnym imieniem i poprosił o mój ‘patronat’ :D Moje osobiste dopiski będą kursywą :P

Zapożyczone z wikipedii xD (wiem, wiem – ale ja to nie Sor Cała, więc dopuszczam do publikacji ;) )

1. Dzieci Indygo przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności (i często zachowują się zgodnie z nią).
2. Mają poczucie “zasługiwania, by tutaj być” i zaskoczone są, kiedy inni go nie podzielają.
3. Poczucie własnej wartości nie jest dla nich istotną kwestią. Często mówią swoim rodzicom, “kim są”.
4. Mają problemy z uznaniem bezwarunkowej władzy (nie udzielającej wyjaśnień i nie dającej możliwości wyboru).
5. Po prostu nie będą robić pewnych rzeczy; na przykład, czekanie w kolejce jest dla nich trudne.
6. Frustrują je systemy oparte na rytuałach i nie wymagające twórczego myślenia.
7. Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś, zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być “pogromcami systemów” (przeciwnymi każdemu systemowi).
8. Wydają się być nastawione antyspołecznie o ile nie przebywają w towarzystwie podobnych do siebie. Jeśli w ich otoczeniu nie ma osób o poziomie świadomości podobnym do ich poziomu, często zwracają się do swego wnętrza, czując się, jakby nie rozumiał ich żaden człowiek. Szkoła często jest dla nich niezwykle trudnym doświadczeniem społecznym.
9. Nie reagują na dyscyplinę opartą na wywoływaniu “poczucia winy” (“Poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu”).
10. Nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.

I mimo, że cała ta New Age to bullshit, to jednak ten element wydaje się znajomy, czyż nie? Ciekawe co Gośka o tym napisze :P :P :P . Anyway, fuck the system ;) )

Ciekawe co napiszę… Bartek twierdzi, że ja częściowo jestem takim dzieckiem. Pozostawię to bez komentarza :P

Chociaż nie! Muszę powiedzieć, że moim zdaniem ludzi z powodzeniem można podzielić na grupy, klasy, stany czy jak to jeszcze można nazwać. Do tego stan ich świadomości byłby najdoskonalszym kryterium.