3:0! 3:0! oczywiście mówię o wczorajszym meczu siatkówki. No proszę państwa.. ale ale. siadając przed telewizorem szczerze mówiąc ściskało mnie w żołądku. Bo pamiętało się ostatnie mecze, na których kibica marnowali nerwy. Właściwie, jak pierwszy set się zaczął, to byłam pewna, że dostaniemy znowu w dupę i.. wyłączyłam TV. Nie mogłam patrzeć jak nasi grali jakby mieli przy nogach przyczepione 3 kg obciążniki,a stan psychiczny wskazywał na silną żałobę po zdechłym chomiku. Przemogłam się jednak i obejrzałam końcówkę,ale ciężko szło, ciężko. Ale proszę państwa, drugi i trzeci set to była powtórka czegoś co widzieliśmy na mistrzostwach, w ogóle z czasów formy naszych siatkarzy. Blok zaczął pracować, nie było silnych na Kadziewicza (
mf) i Plińskiego. Ataki Wlazłego były już nie do podbicia, a Zagumny się rozgrzał.Taką grę lubię oglądać. Każdemu kibicowi serce rośnie w takich chwilach. Trzeci set był tylko kontynuacją i formalnością. A finish imponujący – dołączenie ataku Świderskiego z drugiej linii i sprytne posunięcia Winiarskiego. nic dodać nic ując. Oby tak dalej i w Pekinie nawet Brazylia nie ma z nami szans. (aby na pewno ;?) Musimy jeszcze popracować nad zagrywką – moim skromnym zdaniem.
+ Podbicie nogą piłki przez Wlazłego a potem skończenie ataku.. Unforgettable. :]
sprzątanie i urwanie głowy od rana, bo Martusia ma jutro komunię.Ta jednak się tym nie przejmuje. Cała rodzina zajęta wszyscy pomagają, a ta mała nie robi nic! I oczywiście rodziców to nie obchodzi, tylko ja dostję ochrzan jak czegoś nie zrobię!
idąc dzisiaj ulicą na parkingu zobaczyłam prawie pusty samochód, bo za kierownicą siedział ratlerek. Na szczęście z tyłu siedziała kobieta,bo już zaczynałam się bać.
swoją drogą,ciekawe czy dosięgał gazu.
Finał 4 sezonu “Lost”? Wbił mnie w fotel. myślałam,że będzie gorzej,a było ostroo.
Howgh Z;w.5