niniejszym ruszam do ataku a mianowicie i tak się chyba nie udało i ja jako zachariasz nie weszłam w życie. trudno. od razu mówię,że nie panuję nad składnią. jest to element mojego życia, a że nad nim cholernie ostatnio nie panuję to tak wychodzi. Co ciekawego może napisać taki nihilista jak ja? no cóż. chwilowo płynę z prądem przez “Sto tysięcy jednakowych miast”. powoli powoli..ale kiedyś się podniosę.a teraz skończę pisać o sobie bo to tak interesujące i ciekawe jak 3 zeszłoroczne spleśniałe gołąbki.. ( takie danie z kapusta.nie o ptaki chodzi) kuję moczowody z bioli i badam poziom białka w moczu.wazna sprawa to jest.nie ma się co śmiać. no i staram się zapamiętać że w nerkach są piramidy..i miedniczki.. taka nerka, ciekawy organ. z resztą jak każdy.
wynurzenia..do takiego działu zapisałam wpis… miałam ostatnio wynurzenia na temat kłamstwa. nie będę tu opisywać, bo nawet zainteresowani by się znudzili. konkluzja jest taka,że nie zawsze kłamstwo wychodzi na jaw ( ile małżeństw żyje w kłamstwie. autopsja- wiele moich kłamstw na jaw nie wyszło
) , a drugie,że jesteśmy w tym wszystkim perfidni. Nawet kiedy zdajemy sobie sprawę,że osoba wie,że ją oszukujemy to twardo wciskamy kit. a do skrajności dochodzi,jak w niego uwierzymy. chociaż to już chyba głupota ludzka i takie tam aspekty.
to nara, CU ( see you).. Howgh. a pisałam ja – Zachariasz Nihilista. (wpis 1)
Ach, Zachariaszu, jak to zabrzmiało-”ile małżeństw żyje w kłamstwie(…) wiele moich kłamstw na jaw nie wyszło” . Szczerze współczuję mężowi:D
Przez: NN. w 16 czerwiec, 2008
o 18:35