Istnieją ludzie – zjawy i ludzie – kawałki mięsa.
Istnieją ludzie, o których już po pierwszym spojrzeniu mogę powiedzieć,
że nigdy mnie niczym nie zaskoczą.
Istnieją ludzie, w których towarzystwie zaczynam inaczej mówić,
inaczej się zachowywać.
Jednak nie mówię tu o nakładaniu jakiejś maski,
najwyżej o lekkim pokazaniu ’siebie’.
Każdy z ludzi powinien mieć swojego ducha,
lecz niestety,
nie każdy potrafi go zauważyć – prostota boli najbardziej.
Istnieją ludzie prości i radośni – zazdroszczę im tego.
Zazdroszczę im,
że potrafią położyć całe swoje życie na jednej szali
i tak odkryć się przed ukochanym człowiekiem.
Zazdroszczę –
bo sama tego nie potrafię…
Nie potrafię znaleźć się z powrotem
po tej łatwiejszej stronie życia… przed pionową krechą poznania.
Ja jestem już po drugiej stronie, a co najmniej na granicy.
Nie ma tu żadnego wzorca,
żadnej prawidłowości.
Nie wiem nawet co jest tu główną podporą
a co prowizorycznie rzuconym na szalę tematem.
Konfiguracja świata jest zaskakująco niepowtarzalna.
Nie mogę ogarnąć nieprzystawalności aspektów i zagadnień,
asymetrii planów i łączników,
map i załączników, wykresów,
przypadkowości wypadków,
rewolucji, charakterów, nieregularności nastrojów,
spotkań, etapów,
…wyborów.
Czarna krecha ciągnie się dokładnie między moją jedną a drugą skronią